Rodzinna sesja przed przeprowadzką – pożegnanie z ważnymi miejscami
Nie każdą sesję rodzinną robimy z okazji urodzin, rocznicy czy pojawienia się nowego członka rodziny. Czasem powód jest mniej oczywisty, ale równie ważny.
Tym razem spotkałam się z rodziną, którą mam ogromną przyjemność fotografować od kilku lat. Czekała ich duża zmiana – przeprowadzka i pożegnanie z miejscami, z którym wiązało się mnóstwo wspomnień.
Dlatego zamiast szukać „ładnej lokalizacji na zdjęcia”, postanowiliśmy zrobić coś nie do końca intuicyjnego. Poszliśmy tam, gdzie przez lata toczyło się ich codzienne życie.

Najpierw zdjęcia w domu
Sesję zaczęliśmy w mieszkaniu.
Chodziło o to, żeby na zdjęciach zatrzymać miejsce, które tworzyło ich codzienność przez wiele lat. Takie, jakie było naprawdę.
Oczywiście nie mogło zabraknąć również psa 🙂
Bardzo lubię domowe sesje, bo po czasie zaczynamy patrzeć na zdjęcia zupełnie inaczej. Dziś najbardziej zauważamy ludzi, emocje i relacje. Za kilka czy kilkanaście lat równie ważna może stać się kanapa, na której bawiliśmy się z dziećmi, światło wpadające przez znajome okno czy pokój, w którym czytaliśmy dzieciom książki do snu.
A przecież właśnie z takich pozornie zwyczajnych chwil składa się ogromna część rodzinnej historii.





Spacer śladami rodzinnych wspomnień
Po zdjęciach w mieszkaniu ruszyliśmy na spacer.
Jak rzadko, to nie ja wybrałam trasę przez najbardziej fotogeniczne plenery. To oni pokazali mi miejsca, które były dla nich ważne.
Zatrzymaliśmy się przy bibliotece, którą regularnie odwiedzali. Poszliśmy na górkę, na której dzieci stawiały swoje pierwsze kroki. Był też dobrze znany plac zabaw – jeden z tych punktów na mapie dzieciństwa, które przez kilka lat odwiedza się setki razy, aż pewnego dnia okazuje się, że właśnie było się tam po raz ostatni.
I właśnie dlatego ta sesja była dla mnie tak wyjątkowa.
Nie fotografowaliśmy Warszawy jako pięknego tła. Fotografowaliśmy ich Warszawę.





Jesień zrobiła nam prezent
Tego dnia pogoda była przepiękna. Jesienne drzewa były już żółte i czerwone, światło miało złotą barwę, a spacer aż prosił się o zdjęcia.
Cała sesja miała jednak dość szczególną atmosferę.
Z jednej strony było dużo śmiechu, biegania dzieci, wygłupów i zwykłej rodzinnej energii. Z drugiej w tle cały czas była świadomość, że za chwilę te miejsca przestaną być częścią codzienności.
I właśnie taka mieszanka radości i nostalgii jest chyba najlepszym podsumowaniem tego spotkania.
Bo przeprowadzka oznacza początek czegoś nowego, ale jednocześnie zamyka pewien rozdział.
Zdjęcia pozwalają zachować przynajmniej kawałek tego, co zostaje za nami.


Sesja rodzinna nie potrzebuje wyjątkowej okazji
Bardzo lubię fotografie wykonywane z okazji urodzin, roczków czy innych rodzinnych wydarzeń. Ale im dłużej fotografuję rodziny, tym bardziej jestem przekonana, że czasem najlepszym powodem do zrobienia zdjęć jest po prostu:
„Chcemy pamiętać, jak wyglądało nasze życie właśnie teraz”.
Może to być przeprowadzka. Ostatni rok w ukochanym mieszkaniu. Powrót w miejsce ważne dla rodziny. Dzieci, które właśnie wyrastają z pewnego etapu. Albo zwyczajny niedzielny spacer trasą, którą znacie na pamięć.
Nie trzeba wymyślać spektakularnej lokalizacji. Czasem najbardziej wartościowe zdjęcia powstają właśnie w miejscach, które dziś wydają się zupełnie zwyczajne.





Prawie zwyczajny spacer
Po tej sesji dostałam od taty rodziny opinię, która szczególnie mnie ucieszyła, bo bardzo dobrze opisuje sposób, w jaki lubię pracować:
„Nie jestem wielkim fanem sesji zdjęciowych, ale odkąd poznaliśmy Kasię, spotykamy się raz w roku i uwielbiam te spotkania i ich efekty. (…) Kasia z prawie zwyczajnego spaceru potrafi wycisnąć 200%.”
I chyba niczego więcej nie chciałabym osiągać podczas rodzinnych zdjęć.
Nie zależy mi na tym, żebym przez godzinę ustawiała Was do kolejnych perfekcyjnych póz. Wolę stworzyć warunki, w których możecie być ze sobą, spacerować, rozmawiać, przytulać dzieci, śmiać się i robić rzeczy, które są dla Was naturalne.
Ja w tym czasie szukam kadrów.
A jeśli po sesji dzieci pytają, kiedy znowu się spotkamy, traktuję to jako wyjątkowo miły bonus 🙂





Zatrzymajcie kawałek swojej rodzinnej codzienności
Nie wiem, które z tych zdjęć będą dla tej rodziny najważniejsze za dziesięć czy dwadzieścia lat.
Może fotografia z mieszkania. Może wspólne zdjęcie na górce, na której dzieci kiedyś uczyły się chodzić. A może któryś kadr wykonany podczas spaceru.
Wiem natomiast, że miejsca się zmieniają, dzieci rosną, przeprowadzamy się i rozpoczynamy kolejne etapy życia.
I właśnie dlatego warto czasem zatrzymać nie tylko to, jak wyglądaliśmy, ale również trochę tego, jak wtedy żyliśmy.
Jeśli marzy Ci się podobna, naturalna historia Twojej rodziny, zobacz, jak wyglądają moje sesje rodzinne w Warszawie i okolicach.